Uprzejmie informuję, że to nie jest
biuro informacji turystycznej. Takie biuro
nie ma
najmniejszego sensu, albowiem nie ma tu
niczego co mogłoby być
uznane, nawet przy największych
chęciach, za atrakcję turystyczną.
Są tu same zupełnie
nieatrakcyjne rzeczy. Oczywiście rozumiem, że
taki całkowity
brak atrakcji może być niebywale atrakcyjny i
dostarczyć przeżyć
i wrażeń ekstremalnych . . . No i co z
tego? Nic. Absolutnie nic.
Informuję, równie uprzejmie, że jakiekolwiek formy
ruchu turystycznego
są tu jak najbardziej niemile widziane. W
związku z tym (i z paroma
innymi rzeczami) nie ma i nie będzie
żadnych przewodników. Nie ma i nie
będzie też żadnych
oznakowanych szlaków, żadnych drogowskazów, żadnych
wskazówek, żadnych podpowiedzi i podszeptów. Żadnych map i planów.
Informuję też, że to nie
tylko nie jest biuro informacji turystycznej,
to nie jest biuro
informacji jakiejkolwiek. To w ogóle nie jest biuro.
Nie informuję nikogo. Nie informuję o
niczym.
Nie wydaję i nie udzielam też żadnych instrukcji. Krótko
pisząc:
ŻADNE INFORMACJE UDZIELANE NIE BĘDĄ.
Z braku informacji
wynika wszakże jedna ważna informacja:
w s z y s t k o j e s t i n f o r m a c j ą
O czym informuję z jeszcze większą uprzejmością,
nieukrywaną
przyjemnością oraz satysfakcją.
Przypominam również, że oficjalnym językiem
Liberlandii jest język dowolny.
